Dziennikarstwo na poważnie i z przymrużeniem oka. Strona adresowana do wszystkich zainteresowanych tematyką szeroko pojętego bezpieczeństwa i kreowania właściwych zachowań społecznych. Znajdzie się tu też miejsce dla osób poszukujących ciekawych newsów i porad dotyczących cyberbezpieczeństwa. Skupiam się głównie na phishingu, złośliwym oprogramowaniu, wycieku danych, podatnościach oraz ciekawostkach ze świata cybersecurity.

Cyberbezpieczeństwo na co dzień - bo najsłabszym ogniwem jest człowiek

Cyberbezpieczeństwo kobiecym okiem - tygodniowy przegląd newsów

Lista filmów o podróżach w czasie

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 25 listopada 2021


Czy wiesz jak wygląda pierwsza pomoc przy pseudokrupie? Czy dziecko chore na zapalenie płuc może roznieść dom na kawałki od nadmiaru energii? Co zrobić, gdy nie udaje się zbić gorączki? 
Jeśli szukasz odpowiedzi na powyższe pytania to świetnie trafiłaś!

1) Jak wygląda i zachowuje się dziecko z zapaleniem płuc? Na co zwrócić szczególną uwagę?

Dziecko może mieć zapalenie płuc i może tryskać energią, skakać, wygłupiać się, tańczyć czyli jednym słowem może zachowywać się tak jakby było zupełnie zdrowe. 

Czerwona lampka powinna nam się zapalić przede wszystkim przy mokrym kaszlu, któremu towarzyszy podwyższona temperatura. Dziecko powinno być wtedy obowiązkowo osłuchane przez pediatrę. Swoją drogą zauważcie, że przy każdej wizycie lekarskiej dziecko jest osłuchiwane. Zapalenie płuc jest niezwykle podstępną chorobą...

Warto obserwować jak dziecko oddycha (zaniepokoić powinno dziwne wciąganie klatki piersiowej oraz ruch skrzydełek nosa). Aby wiedzieć na co zwrócić uwagę zachęcam do obejrzenia poniższych filmików: https://pediatranazdrowie.pl/jak-rozpoznac-dusznosc-opis-i-filmy 

Jeśli macie w domu pulsoksymetr to niska lub skacząca saturacja też powinna skłonić Was do podjęcia zdecydowanych działań.

2) Jeśli dziecko ma trudności z oddychaniem, podejrzewacie pseudokrup (inne nazwy to: krup wirusowy, podgłośnikowe zapalenie krtani) lub Wasze myśli krążą wokół krztuśca: pierwszą pomocą przy tego rodzaju dusznościach jest oddychanie zimnym, wilgotnym powietrzem.  Zimne powietrze zmniejsza bowiem obrzęk krtani. Ta wiedza powinna być powszechna, powinno się o tym mówić przy każdej okazji, zwłaszcza teraz, kiedy jest mnóstwo zachorowań na podgłośnikowe zapalenie krtani. Tak na przyszłość, jakbyście w panice zapomnieli: latem zimne powietrze mamy w lodówce;)

W takich sytuacjach dobrze jest też zrobić dziecku inhalacje z zimnej soli fizjologicznej. Warto trzymać w lodówce 1-2 ampułki - by mieć je pod ręką w sytuacji kryzysowej. Co ciekawe, zimna sól fizjologiczna doskonale sprawdza się też przy katarze: wystarczą 2-3 krople do każdej dziurki. 

I jeszcze jedna sprawa dotycząca pseudokrupu. Jeśli lekarz zlecił wam nebulizacje z Nebbudu koniecznie przepłuczcie potem dziecku buzie, co by się jakaś grzybica nie przyplątała.

3) Temat - zbijanie wysokiej gorączki. Od razu mówię, że ja nie zbijam gorączki, jeśli jest poniżej 38,5°C  (tak naprawdę leki podaję przy 38,4°C).
Oficjalny* podział gorączki jest taki: do 38°C to stan podgorączkowy (organizm walczy z infekcją), od 38ºC do 38,5ºC– umiarkowana gorączka (uwaga! Organizm walczy z infekcją, ale to już nie przelewki. Zbijamy gorączkę domowymi sposobami); powyżej 38,5ºC – wysoka gorączka (zbijamy farmakologicznie + domowymi sposobami).
Gorączka jak przekroczy pewną granicę (powyżej 38,5ºC) lubi się niekontrolowanie rozpędzić i w parę minut może się nam zrobić 40ºC. Zawsze się zastanawiałam dlaczego rodzice dopuszczają, by dziecko miało taką wysoką temperaturę. Teraz już wiem, że wystarczy chwila, by gorączka nabrała rozpędu.

Jeśli lek przeciwgorączkowy jeszcze nie zaczął działać, a widzicie, że temperatura rośnie mimo stosowania okładów to nie bawcie się w inne metody tylko pędźcie do łazienki i róbcie "chłodną" kąpiel. Napisałam "chłodną", bo z tą chłodnością trzeba zachować zdrowy rozsądek. Wszędzie jest napisane, że temperatura wody powinna być niższa o 2ºC od temperatury ciała. To ja może dopowiem, że chodzi o aktualną temperaturę ciała, a nie 36,6ºC. Jak dziecko ma 40ºC i wrzucicie je do 34,6ºC to na własne oczy zobaczycie co to znaczy mieć szok termiczny. Oprócz tego trzeba pamiętać, by zaczynać schładzanie od stóp i dopiero potem powoli schładzać resztę ciała. Dziecko musi przyzwyczaić się do niższej temperatury, dzięki temu unikniemy wspomnianego wcześniej szoku termicznego. Jak dziecko przyzwyczai się do takiej temperatury to możemy dolać do wanienki trochę zimniejszej wody (a w prysznicu powoli zmienić na chłodniejszy strumień).
Pamiętajcie: nigdy nie zanurzamy rozgrzanego dziecka w zimnej wodzie! Ma być przynajmniej letnia, a tak naprawdę powinna być niższa tylko o 2ºC od aktualnej temperatury ciała dziecka.

4) Ciąg dalszy o zbijaniu temperatury. Tym razem będzie mowa o zbijaniu temperatury za pomocą leków. Co zrobić gdy jest gorączka a nie możemy jeszcze podać kolejnej dawki ibuprofenu albo paracetamolu? Okazuje się, że można w takich przypadkach stosować te leki na zmianę co 4h! Czyli podajemy ibuprofen i po 4 godzinach podajemy paracetamol, potem po 4 godzinach znowu podajemy ibuprofen itd. Dawka ibuprofenu i paracetamolu będzie ta sama w ciągu doby, więc nie zachodzi ryzyko przedawkowania leku.
Tylko tutaj uwaga: ten sposób należy stosować w sytuacjach kryzysowych, czyli wtedy kiedy dziecko ma bardzo wysoką gorączkę, którą ciężko się zbija, a jeden lek nie wystarcza na te 6-8h. Trzeba mieć świadomość, że tutaj jednocześnie faszerujemy dziecko i ibuprofenem i paracetamolem.
Pamiętajcie, że dawkę leku zawsze dobieramy pod kątem wagi dziecka, a nie wieku!

Na koniec jeszcze napiszę krótko jaka jest różnica między tymi lekami. Ibuprofen działa przeciwzapalnie, paracetamol nie. Paracetamol jest bezpieczniejszy, ponieważ jest mniej gastrotoksyczny, może być stosowany w ciąży**, podczas karmienia piersią (jako lek pierwszego wyboru) i można go podawać noworodkom i niemowlętom. Ibuprofen zaś można podać dopiero po 3 miesiącu życia. 

Jak prawidłowo stosować paracetamol i ibuprofen przeczytacie w tym artykule (podają tu konkretne przykłady oraz wyjaśniają dlaczego w danym przypadku lepiej zastosować ten a nie inny lek): https://zdrowie.parenting.pl/rodzice-nieprawidlowo-stosuje-u-dzieci-leki-przeciwgoraczkowe

Uwaga! Dzieciom do 12 roku życia nie podajemy leków z kwasem acetylosalicylowym (czyli m.in. aspiryny i Polopiryny).


*Nieoficjalny podział jest taki: 37,5ºC - panikaaaaa!!!;)

**Radzę stosować go jednak tylko wtedy, gdy jest to naprawdę niezbędne i pod ścisłą kontrolą lekarza. O skutkach ubocznych można poczytać tutaj.


Zdjęcie: Myriams-Fotos z pixabay.com

sobota, 24 kwietnia 2021


Niezwykle skuteczny, ale mało znany sposób na zniwelowanie skutków uderzenia w głowę. Warto go znać, zanim dziecko zacznie się przewracać na boki. Trzeba go znać, kiedy zaczyna raczkować i poznawać otaczający go świat. Można, a wręcz powinno się go stosować także u dorosłych. Dlaczego więc tak mało osób o nim wie? Zmieńmy to!

Na urazy, stłuczenia i uderzenia w głowę stosujemy okłady z selera przez minimum 15 minut

Najważniejsza jest jak najszybsza reakcja. Najlepiej też, gdy możesz poprosić kogoś o pomoc. Ty uspokajasz dziecko i przykładasz w miejsce uderzenia cokolwiek co masz zimnego pod ręką*, a druga osoba przygotowuje okład z selera (może też od razu ukroić plaster selera, wtedy przykładasz go zamiast zimnego kompresu).

Jak przygotować okład z selera?

Surowy seler ścieramy na tarce z drobnymi otworami. Papkę układamy na gazie opatrunkowej lub na cienkim, oddychającym materiale. Seler powinien puścić sok, materiał powinien go przepuścić. Tak przygotowany okład przykładamy w miejsce uderzenia przez minimum 15 minut. Od czasu do czasu ściskamy gazę, by wyciekło trochę soku. Po pewnym czasie okład przestanie być chłodny, warto go wtedy wymienić na nowy.

* Coś zimnego:

- warto pamiętać, że metal jest zawsze chłodny - możesz więc użyć np. łyżki stołowej lub wazowej itp.;
- jeśli masz kompres żelowy i trzymasz go w lodówce jesteś mistrzem przewidywania;
- możesz też zamoczyć ścierkę kuchenną lub ręcznik w zimnej wodzie;
- w ostateczności możesz wyjąć jakąś mrożonkę z zamrażalki lub trochę lodu i owinąć go w ścierkę kuchenną (żeby nie przykładać czegoś zamrożonego na gołe ciało).

Cudowne właściwości selera

Gwarantuję, że w większości przypadków po obrzęku, krwiaku (siniaku) nie będzie śladu. O guzach w ogóle nie ma mowy. Przy stłuczeniach punktowych przez jakiś czas może utrzymywać się lekkie zaczerwienienie, a przy mocnych stłuczeniach bądź gdy zbyt późno zrobiliśmy okład - może pojawić się blady siniak. Seler ma niesamowite właściwości ściągające! Jednak nie powinno się go zbyt długo przykładać bezpośrednio na skórę. Z tego też powodu stosujemy gazę bądź materiał.

Uwaga!

Jeśli uderzenie było naprawdę mocne, dziecko straciło przytomność, jest rana lub coś w zachowaniu dziecka Was niepokoi (np. zrobiło się śpiące, markotne, zbiera mu się na wymioty, traci równowagę, nie przestaje płakać) - jedźcie od razu na SOR. Okład z selera lub coś zimnego można przykładać jadąc do szpitala. Wyjątkiem jest uraz, w którym doszło do przerwania skóry - w tym wypadku wszelkie niejałowe kompresy odpadają. Trzeba też pamiętać, że ran głowy absolutnie nie wolno uciskać, ponieważ mogą stanowić ujście dla rosnącego ciśnienia przy krwawieniu wewnątrzczaszkowym.


Grafika: Scoffer

środa, 17 czerwca 2020

Sprawdzony sposób na zahamowanie biegunki u bardzo małych dzieci. Na podstawie własnych i rodzinnych doświadczeń. Potwierdzone przez pediatrę.

Biegunka

Śmiertelnie groźna przypadłość w przypadku małych dzieci. Wystarczy kilka godzin, by dziecko się odwodniło. Trzeba działać szybko i zdecydowanie. Jak będziecie zbyt długo się zastanawiać, dziecko może się tak odwodnić, że niemożliwe będzie podanie kroplówki - pielęgniarka nie będzie w stanie wbić się w żyłę. Pamiętajcie jednak by szpital traktować zawsze jako ostatnią deskę ratunku - pojedziecie z biegunką, wrócicie ze szpitalnym zapaleniem płuc albo z innym świństwem.

A więc co robić ?

1) Najpierw upewnijcie się, że jest to faktycznie biegunka - liczcie kupy i sprawdzajcie ich gęstość (jak wiadomo na początku rodzicielstwa wcale nie jest to takie oczywiste - noworodek może robić nawet do 10 kup dziennie, jeśli jest karmiony naturalnie. Pamiętajcie, że konsystencja prawidłowej kupy powinna przypominać jajecznicę. Na karmieniu sztucznym się nie znam, więc w tym zakresie się nie wypowiem). Obserwujcie też zachowanie dziecka, czy nie zrobiło się bardziej płaczliwe, czy nie podkurcza nóżek, czy bardziej nimi nie wierzga itp. W końcu to Wy najlepiej je znacie i najwcześniej zauważycie choćby drobne zmiany w zachowaniu.

2) Jeśli wszystko wskazuje na to, że to biegunka - przygotujcie marchwiankę do picia. Dla niemowląt, które jeszcze nie przyjmują stałych pokarmów będzie to sama woda z marchwianki. Można ją podawać już kilkudniowym noworodkom (czego jestem żywym dowodem*). Natomiast dla starszych dzieci najlepiej przyswajalna będzie przetarta zupa.

3) Zamiast marchwianki (np. w przypadku, gdy dziecko jest uczulone na marchewkę) można podawać do picia odwar lub napar z suszonej czarnej borówki.

4) Przez cały okres trwania biegunki i kilka dni po wyzdrowieniu (najlepiej dwa tygodnie) podajemy probiotyk w celu odbudowania zniszczonej flory bakteryjnej (probiotyk najlepiej podawać na noc).

5) Po każdym wypróżnieniu powinno się dziecko podmyć pod bieżącą wodą (należy pamiętać o prawidłowym kierunku podmywania okolicy intymnych czyli od góry do dołu, tak żeby nie zanieczyścić cewki moczowej).

Przepis na marchwiankę

Składniki:
  • Pół kilograma marchwi (ekologicznej i co najważniejsze z dobrego źródła - musisz być pewna, że nie była niczym pryskana. Jeśli nie dysponujesz własnym lub cudzym ogródkiem może warto rozejrzeć się za pewnym źródłem jeszcze w ciąży? <o ile ktoś czyta tego typu artykuły jak jest w ciąży...> Marchewka całkiem nieźle się przechowuje, więc jeśli udało Ci się zdobyć ekologiczną marchewkę prosto od rolnika, warto zrobić zapas - wystarczyć zasypać marchewkę suchym piaskiem i przechowywać w chłodzie np. w piwnicy).
  • Litr niegazowanej wody źródlanej.
Przygotowanie:
  • Marchewkę obrać ze skórki i dokładnie umyć.
  • Pokroić w plasterki.
  • Zalać litrem wody (warto kupić mały garnek i przeznaczyć go tylko do gotowania wody/zupek dla dziecka).
  • Gotować aż marchewka zrobi się miękka.
  • Wystudzić do temperatury ok. 38 stopni (woda powinna być lekko ciepła) i podać do picia sam wywar.
  • Jeśli dziecko jada już zupki, wtedy wystarczy całość zblendować i podać mu w formie aksamitnego musu (łatwiej go wtedy przyswoi).

Przepis na odwar** i herbatkę z czernicy (czarnej jagody)

Zazwyczaj na etykiecie jest podane by do garnka wsypać 1 łyżkę stołową suszonych owoców czernicy i zalać je 1 szklanką zimnej wody. Następnie doprowadzić do wrzenia i gotować (koniecznie pod przykryciem!) na małym ogniu przez 10 minut. Potem wystarczy owoce odcedzić i taką kolorową wodą co jakiś czas przepajać dziecko.
Na rynku dostępna jest też herbatka z owoców borówki czernicy i tutaj uwaga: mamy do czynienia z naparem. A więc do szklanki wsypujemy 1 łyżeczkę (!) suszonych czarnych jagód i zalewamy do pełna wrzątkiem (oczywiście nie wodą z kranu tylko niegazowaną wodą źródlaną lub niskozmineralizowaną). Zostawiamy pod przykryciem na 10-15 minut (dla niemowląt może lepiej na 10 minut, a dla starszych dzieci możemy nastawić mocniejszy 15 minutowy napar), po czym owoce odcedzamy i tak zrobioną herbatkę dajemy dziecku do picia.

Co dalej?

Marchwianka nie tylko hamuje biegunkę, ale także leczy chore jelita. To niezwykle skuteczne lekarstwo w połączeniu z karmieniem piersią. Nic nie jest bowiem w stanie zastąpić mleka matki, zwłaszcza, gdy noworodek choruje. Noworodka i niemowlę należy więc jak najczęściej karmić piersią, a gdy jest to niemożliwe przynajmniej przepajać przegotowaną wodą (nie wiem jak to jest ze sztucznym mlekiem, może się przecież zdarzyć, że to mieszanka jest przyczyną biegunki). Najważniejsze to nie dopuścić, by dziecko się odwodniło. Przy niemowlaku możemy zamiast przegotowanej wody podać napój z suszonej czarnej borówki (inne nazwy to czernica i czarna jagoda). Suszony owoc czarnej jagody nie tylko zatrzymuje biegunkę i przeciwdziała odwodnieniu, ale przy okazji pomaga pozbyć się z jelit toksyn i soli metali ciężkich. 

Jeśli marchwianka i odwar z czernicy nie zadziałają (powiedzmy, że pomogą w 99% przypadków) w arsenale zostaje nam jeszcze Smecta (chociaż ze względu na smak ciężko ją przemycić niemowlakom - tutaj mogę polecić "sposób na kociaka" czyli podawanie leku w małej strzykawce po wewnętrznej stronie policzka). Środek ten nie tylko hamuje rozwolnienie, ale podobnie jak marchwianka wspiera regenerację jelit. Poza tym usuwa z organizmu bakterie i wirusy odpowiedzialne za rozwolnienie. Z powodzeniem można ją podawać niemowlakom, nie wiem natomiast jak to jest w przypadku noworodków. Woda z marchwianki jak najbardziej, Smecta - decyzja należy do lekarza. Co do probiotyku - można, a nawet trzeba go podawać (radzę tylko doczytać zasady wyboru dobrego preparatu - dobrze to opisał na swojej stronie Pan Tabletka).

Uwaga! 

Pamiętajcie, że w przypadku małych dzieci należy jak najszybciej skontaktować się z pediatrą, by poinformować go o niepokojących dolegliwościach malucha. Natomiast jeśli jest naprawdę źle i podejrzewamy, że dziecko mogło się odwodnić należy jak najszybciej udać się na SOR bądź zadzwonić po pogotowie.
W przypadku przedłużającej się biegunki warto zrobić badanie ogólne moczu z mikroskopową oceną osadu, gdyż u niemowląt i małych dzieci biegunka może być objawem zapalenia układu moczowego (w skrócie ZUM). Warto o tym pamiętać.

*A oto moja historia: 
Kilkanaście lat temu na oddziale noworodkowym w pewnym warszawskim szpitalu (którego nazwę łaskawie przemilczę) szalała biegunka. Zachorowało wtedy kilkanaście noworodków (17 albo 19) z czego dwoje zmarło. Mnie wypisano do domu jako zdrowego, kilkudniowego noworodka (w międzyczasie próbowano mnie podmienić, ale to już inna historia;). Jednak w kilka godzin po przyjeździe do domu zaczął się horror. Na szczęście moja mama miała mądrego pediatrę, który gdy tylko usłyszał o objawach kazał natychmiast podać mi wodę z marchwianki i jak najczęściej karmić piersią. I to mnie uratowało. Koniec.

** Używam tutaj słowa odwar, chociaż aż mnie korci by napisać napar. Okazuje się, że napar jest wtedy jak zalewamy ziółka wrzątkiem i zostawiamy je pod przykryciem, a odwar jak te ziółka musimy najpierw zagotować.

czwartek, 12 września 2019


Prosty, tani, bezpieczny, szybki i przede wszystkim skuteczny sposób na pozbycie się ciemieniuchy ze skóry głowy. Przy niewielkim nasileniu zmian, ciemieniucha schodzi za pierwszym razem.

Co potrzebujemy:

  • maść ochronną z witaminą A
  • szczotkę z miękkim włosiem dla niemowląt
  • nawilżane chusteczki
  • czapeczkę

Co robimy:

  • Zmiany na głowie szczodrze smarujemy maścią ochronną z witaminą A (może być też oliwka dla niemowląt, jednak wydaje mi się, że maść jest skuteczniejsza).
  • Delikatnie masujemy skórę głowy.
  • Nakładamy czapeczkę (jeżeli dziecko samodzielnie siedzi, a w domu jest ciepło - można sobie darować czapeczkę, ewentualnie podłożyć ręcznik/pieluszkę tetrową, by nie było strat materiałowych).
  • Pozostawiamy na min. 1 h. Lepiej jednak byłoby odczekać 2 h.
  • Po upłynięciu 2 h możemy maść zebrać za pomocą nawilżanych chusteczek (będzie mniej szorowania, co w większości przypadków przekłada się na lepsze samopoczucie dziecka).
  • Następnie dziecko normalnie kąpiemy. Myjemy mu głowę (najlepiej byłoby użyć mydła, jednak jeśli macie obawy, że dostanie się ono do oczu, wybierzcie środek, który zazwyczaj używacie. Prawdopodobnie mycie trzeba będzie wówczas powtórzyć), delikatnie masując jej skórę (możemy w tym celu użyć zwilżonej szczotki z miękkim włosiem dla niemowląt). Następnie dokładnie spłukujemy i delikatnie wycieramy. 
  • Uwaga! Włosy muszą być odrobinę wilgotne. To bardzo ważne!
  • Wycieramy zamoczoną wcześniej szczotkę do włosów (chyba, że mamy zapasową). I przystępujemy do wyczesywania ciemieniuchy. Ważne: nie głaszczemy tylko wyczesujemy!
  • Jeśli strupki nie chcą się oderwać, warto czesać je, ustawiając włosie równolegle do skóry głowy.

Nie radzę używać czystej wazeliny,  bardzo trudno ją zmyć. Jeśli jednak ktoś już popełnił ten błąd i teraz szuka pomocy podpowiem, że wazelinę zmywa się olejkiem (może być nawet zwykły olej do smażenia).

Zdjęcie: Oliver Lakenmacher z Pixabay.

poniedziałek, 19 marca 2018

Ciąża to czas wielu zakazów i ograniczeń. To także czas, gdy z większym zainteresowaniem przyglądamy się temu co jemy. Z pewnością wiele z Was wpisywało w Google: "czego nie wolno w ciąży", "produkty zakazane w ciąży", "czego unikać w ciąży" itp. Poniżej przedstawiam listę wszystkich produktów spożywczych, których nie powinno się spożywać w tym wyjątkowym czasie. Druga część artykułu będzie dotyczyła substancji zawartych w kosmetykach, których lepiej unikać w ciąży. Oczywiście nie jest to mój wymysł, tylko spis z różnych artykułów.
Lista powstała na własny użytek, dlatego jest tu wszystko co może zaszkodzić zarówno dziecku jak i przyszłej matce. Pamiętajcie, że nikt nie robi badań na kobietach w ciąży. Jeśli więc ktoś Wam powie, że szkodliwe działanie jakiegoś produktu nie zostało potwierdzone naukowo, że istnienie tylko podejrzenie, możecie śmiało powiedzieć: You know nothing, Jon Snow!

Lista produktów, których nie powinno się spożywać podczas ciąży:

  • cynamon (chodzi o spożywanie cynamonu w dużych ilościach)
  • imbir (tutaj zdania lekarzy są podzielone, lepiej jednak nie spożywać imbiru w zbyt dużych ilościach)
  • natka pietruszki
  • niepasteryzowane mleko krowie, kozie i owcze (należy również uważać na przetwory mleczne np. niepasteryzowane jogurty, śmietanki, sery)  
  • niepasteryzowane soki
  • nie przesadzać z produktami zawierającymi witaminę A, gdyż jej zbyt wysoka dawka może prowadzić do poważnych uszkodzeń płodu (szczególnie trzeba uważać z wątróbką)
  • olejek rozmarynowy 
  • olejek rumiankowy
  • produkty wysoko przetworzone
  • produkty zawierające kofeinę (kawa, herbata, cola, napoje energetyzujące, kakao, czekolada)
  • sery dojrzewające (typu brie, camembert), pleśniowe (np. rokpol, lazur), a także miękkie (typu feta)
  • surowe jaja (odpada również majonez domowej roboty i sernik na zimno)
  • surowe mięso i ryby (np. tatar, sushi, odpadają również wędzone produkty)
  • zioła i przyprawy: aloes, anyżek, chmiel, cząber, dziurawiec, hibiskus, jałowiec, jemioła, krwawnik, lipa, liście malin, lukrecja, mięta polna, muszkatołowiec, pietruszka, piołun, pluskwica groniasta, podbiał, pokrzywa, rabarbar, rozmaryn, serdecznik pospolity, szałwia, tasznik pospolity, trawa cytrynowa, tymianek, wrotycz, żeń-szeń

Jakich kosmetyków nie powinno się używać w czasie ciąży? Ano takich, w których w skład wchodzą:

  • algi morskie (ale tylko ze względu na ryzyko przedawkowania jodu)
  • amoniak
  • Bimatoprost oraz Dechloro Dihydroxy Difluoro Ethylcloprostenolamide, Isopropyl Cloprostenate, Trifluoromethyl Dechloro Ethylprostenolamide, 17-Phenyl Trinor Prostaglandin E2 Serinol Amide, Methylamido Dihydro Noralfaprostal
  • DEA, MEA, TEA (triethanolamine) 
  • dihydroaceton (DHA)
  • EDTA
  • fenoksyetanol (Phenoxyethanol) 
  • filtry przenikające (Etylhexyl Methoxycinnamate (Octyl Methoxycinnamat), Benzophenone-3 - 4, Methylbenzylidene Camphor, Octyl Dimethyl PABA, Homosalate)
  • fluor (w wysokim stężeniu)
  • formaldehyd i pochodne formaldehydu oraz formaliny (Diazolidinyl Urea, Imidazolidinyl Urea, Benzylhemiformal, Bronopol, Bronidox, DMDM Hydantoin, Quaternium–15, Sodium Hydroxymethylglycinate)
  • ftalan (DEP, DEHP, DMP, BBP) - nie używać i nie wdychać!
  • glutation
  • heksachlorofen
  • hormony np. estradiol
  • hydrochinon
  • Izopropyl Palmitate
  • kwas hamusowy
  • kwas salicylowy i jego pochodne (Salicylic Acid), kwas glikolowy (Glicolic Acid), migdałowy (Mandelic Acid), azelainowy (Azelaic Acid), jabłkowy (Malic Acid), winowy (Tartaric Acid), cytrynowy (Citric Acid), mlekowy (Lactic Acid), kwas kojowy (Kojic Acid)
  • nutrikosmetyki (ze względu na możliwość przedawkowania witaminy A)
  • olej sojowy, wyciągi z soi 
  • olejki eteryczne (np. olejek z pietruszki, różany, lawendowy, rumiankowy, jaśminowy, szałwiowy, tymiankowy, olejek wintergreen (golteriowy))  
  • parabeny tj. Methylparaben, Ethylparaben, Isopropylparaben, Propylparaben, Butylparaben, Benzylparaben 
  • PEGi (Polyethylene Glycol, Propylene Glycol)
  • p-Fenylenodiamina (p-Phenylenediamine/PPD)
  • piżmo syntetyczne
  • poliakrylamid (Poliacrylamide)
  • rezorcyna 
  • silikony  
  • SLS i SLES
  • syntetyczne antyutleniacze (BHT, BHA) 
  • tetracyklina 
  • toluen
  • triklosan
  • witamina A, retinol, retinoidy, retinal, palmitynian, octan retinolu   

Substancje nie polecane i ich skutki uboczne dla kobiet w ciąży:

  • kofeina (może przyczynić się do powstawania żylaków)
  • kosmetyki przeciwtrądzikowe (mogą nasilić zmiany oraz powodować przebarwienia skóry)
  • kwasy owocowe AHA (mogą powodować podrażnienia skóry i przebarwienia)
  • olejek bergamotowy (przyczynia się do powstawania plam pigmentacyjnych, działa fototoksyczne na skórę)
  • substancje estrogenne np. olej sojowy, wyciągi z soi (mogą powodować przebarwienia skóry)
  • wosk do depilacji - tutaj chodzi o samą czynność (może przyczynić się do powstawania żylaków)
  • wyciąg z kasztanowca (może przyczynić się do powstawania żylaków) 

Grafika: Scoffer

Popularne Posty

Translate

Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.